Rosyjski LNG z nowym zakazem. "Import mocno przyśpieszył"
Od jutra firmy unijne nie mogą już zawierać krótkoterminowych umów na dostawy rosyjskiego gazu skroplonego. To element szerszych sankcji, mających całkowicie wyrugować to paliwo z kontynentu, ale w ostatnim czasie import mocno przyspieszył.
Kolejne zakazy importu gazu rosyjskiego wchodzą w życie stopniowo, a od 1 stycznia 2027 roku nie będzie już w ogóle można sprowadzać LNG, zaś import rurociągami zostanie zakazany jesienią. To efekt decyzji krajów członkowskich o uniezależnieniu się od rosyjskich surowców z jednej strony, a z drugiej – sankcji na Moskwę za atak na Ukrainę. Rosja straciła już pozycje dominująca w imporcie do Unii, jeszcze pięć lat temu miała 45 proc. udziału, a w zeszłym roku już tylko 13 proc. Natomiast w gronie liderów dostaw do Europy pojawiły się amerykańskie koncerny.
Zakazy zbiegły się z wyjątkowo niekorzystną sytuacją na rynku, bo wojna na Bliskim Wschodzie spowodowała drastyczny wzrost cen ropy i gazu. Dlatego część państw zachodniej Unii postanowiła wykorzystać sytuację i sprowadziła w marcu maksymalnie dużo rosyjskiego gazu skroplonego. Think tank Bruegel poinformował, że import osiągnął w ubiegłym miesiącu 2,46 mld m sześc. (czyli około 1,78 mln ton). To ilość o blisko 40 procent większa rok wcześniej. Jednocześnie to prawdziwy – historyczny rekord, a dostawy pochodziły z projektu Jamał LNG, w którym wspólnie z rosyjskim koncernem Novatek udziały ma francuski potentat TotalEnergies. (Francuskiej firmie najwyraźniej partnerstwo z Rosjanami nie przeszkadza, pomimo że wojna na Ukrainie trwa ponad 4 lata, a oficjalne tłumaczenie jest takie, że Jamal LNG nie jest objęty sankcjami.) Czołowymi odbiorcami LNG są oprócz firm z Francji także z Belgi, Hiszpanii oraz Niemiec.
Import rosyjskiego LNG nie był przez władze unijne, nastawione na uniezależnienie od rosyjskich surowców, zbytnio krytykowany. W przeciwieństwie do niezwykle krytycznych opinii jakie brukselscy decydenci wygłaszali na temat polityki państw Europy Środkowej – Słowacji Węgier za sprowadzanie gazu rosyjskiego rurociągami.
Wszystko wskazuje na to, że zakazy będą jednak respektowane i to pomimo wysokich cen gazu oraz ostrzeżeń o problemach na rynku.
Dziś Międzynarodowa Agencja Energetyczna w najnowszym kwartalnym raporcie informuje o „poważnym szoku podażowym”, który „zakłócił podstawy rynku i opóźnił spodziewaną falę nowych dostaw LNG”. Według raportu od początku marca z rynku zniknęło blisko 20 proc. globalnych dostaw LNG z powodu blokady Cieśniny Ormuz i eksportu z Zatoki Perskiej. Agencja szacuje, że globalna produkcja LNG spadła o 8 procent rok do roku, a gwałtowny spadek dostaw z Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich został jedynie częściowo zrekompensowany wzrostem produkcji z innych regionów.
MAE ostrzega, że kryzys będzie miał wpływ na dostawy w kolejnych latach, a uszkodzenia infrastruktury skraplania LNG w Katarze po irańskich atakach w marcu ograniczą prognozowany i oczekiwany przez świat wzrost. W raporcie wyliczono, że „łączny efekt krótkoterminowych strat w podaży i wolniejszego wzrostu mocy produkcyjnych może doprowadzić do utraty około 120 mld m sześc. LNG w latach 2026–2030. Jednocześnie Agencja alarmuje, że nowe projekty skraplania w innych regionach świata zrównoważą te straty ale z czasem, zaś skutki będą odczuwalne na rynku na pewno w tym i przyszłym roku.
Przypomnijmy, że atak izraelsko-irański na Iran spowodował, że gaz w Europie gwałtownie zdrożał – do 60 euro za 1 MWh. I choć informacje o możliwym porozumieniu pokojowym nieco uspokoiły sytuacje, to jednak nadal ceny są wysokie – obecnie ponad 45 euro/MWh czyli są o połowę wyższe niż przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie.
Agnieszka Łakoma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.