Ropociąg rozpala emocje polityczne
Czy pod koniec kwietnia rosyjska ropa znów tranzytem przez Ukrainę popłynie na Węgry i do Słowacji? Taką obietnicę złożył prezydent Wołodymyr Zełenski. Tymczasem rządy w Bratysławie i Budapeszcie nie ustają w krytykowaniu polityki Kijowa, a termin wyborów na Węgrzech coraz bliżej.
Spór o naprawę rurociągu, który po rosyjskim ostrzale pod koniec stycznia przestał słać ropę rosyjską na Słowację i Węgry, teoretycznie może zakończyć się za kilka tygodni. Tym bardziej, że do Ukrainy dotarła już grupa specjalistów wysłanych przez Komisję Europejską, by ocenić uszkodzenia i pomóc w ich naprawie. Wciąż jednak nie wiadomo, czy i kiedy pojadą w rejon rurociągu czyli miejscowości Brody.
Przeciąganie liny i oskarżenia o szantaż
Formalnie wydawać by się mogło, że skoro awaria wywołała wielką polityczną awanturę w samej Unii, a premier Węgier Viktor Orban zapowiedział weto dla wielkiej pożyczki (90 mld euro) dla Kijowa, to szybka naprawa rurociągu leży w interesie samej Ukrainy, szczególnie że potrzeby budżetowe są bardzo duże. Tak jednak najwyraźniej nie jest, a mglisty termin – koniec kwietnia lub początek maja - wskazany przez prezydenta Zełenskiego to sygnał, że pewności, iż dostawy naftowe zostaną wznowione w ogóle nie ma. Na dodatek po trwającym od lutego swoistym przeciąganiu liny i wzajemnych oskarżeniach o szantaż polityczny, nie tylko Kijów i Budapeszt obstają przy swoim, ale jeszcze swoje dołożył premier Słowacji. We wpisie po ostatnim szczycie przywódców UE w Brukseli Robert Fico w mediach społecznościowych stwierdził, iż „dziwne jest to, że po tym wszystkim, co UE zrobiła dla Ukrainy, my jako duża organizacja międzynarodowa nie możemy przekonać ani zmusić prezydenta Zełenskiego, aby zezwolił na natychmiastową inspekcję rzekomo uszkodzonego rurociągu, jego naprawę i jak najszybsze wznowienie działalności”.
Czy Zełenski ingeruje w kampanię wyborczą na Węgrzech?
Premier Słowacji oskarżył także przywódcę Ukrainy, że „stale opóźniając wznowienie dostaw rosyjskiej ropy, bezprawnie ingeruje w kampanię wyborczą na Węgrzech, mając na celu zmianę obecnego rządu węgierskiego”. Zaś w wywiadzie dla portalu Aktuality przyznał, że Viktor Orbán ma polityczną rację i „prezydent Zełenski nie może rządzić Unią Europejską”.
Dotychczas to Viktor Orban najbardziej ostro atakował Zełenskiego, ale opinia Roberta Fico to już inna kwestia. Zwłaszcza że zaplanowane 12 kwietnia na wybory na Węgrzech mają ogromne znaczenie nie tylko dla tego kraju. Viktor Orban w wielu kwestiach sprzeciwia się władzom w Brukseli, a jego główny oponent – z dużymi szansami na wygraną - jest bardziej „prounijny” i najpewniej szybko zrezygnowałby z dotychczasowej polityki wobec Brukseli jak i krytycznej postawy wobec pomocy Ukrainie.
Przypomnijmy, że tak Węgry, jak i Słowacja mają możliwości importu ropy spoza Rosji i alternatywnymi trasami (poza tranzytem przez Ukrainę). Poza tym Unia Europejska po doświadczeniach kryzysu z 2022 i 2023 roku zdecydowała się na całkowitą rezygnację z dostaw rosyjskich surowców, choć rozłożoną w czasie – praktycznie do końca 2027 roku.
Choć to Węgry i Słowacja są najbardziej krytykowane na import ropy rosyjskiej, to jednak na zachód Europy płyną duże ilości gazu skroplonego z głównego terminalu eksportowego – Jamał LNG, należącego do koncernu rosyjskiego Novatek, w którym (pomimo wojny w Ukrainie) ciągle udziały posiada francuski potentat TotalEnergies. Na liście odbiorców LNG z Rosji są nie tylko Francja lecz także Belgia i Hiszpania.
Agnieszka Łakoma
»» Odwiedź wgospodarce.pl na GOOGLE NEWS, aby codziennie śledzić aktualne informacje
»» O bieżących wydarzeniach w gospodarce i finansach czytaj tutaj:
Czy idzie stagflacja? Polska w grupie wysokiego ryzyka
Turbopodwyżki cen paliw! Padną historyczne granice
O jakiej porze najlepiej sięgać po słodką przekąskę
»»Czeka nas drożyzna na święta! Alarmujące dane! – oglądaj w telewizji wPolsce24
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.