Analizy

fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay
fot. Pixabay / autor: fot. Pixabay

Po FOMC kolej na gigantów IT

Kamil Cisowski Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego Dom Inwestycyjny Xelion

  • Opublikowano · 30 lipca 2020, 11:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Z uwagi na atmosferę wyczekiwania przed wieczornym posiedzeniem Fed, środowa sesja przebiegła w Europie bardzo spokojnie. Jej finał można określić jako neutralny – CAC40 i FTSE100 zamknęły się nad kreską, lekko korygowały się DAX, FTSE MiB i IBEX. Skala wahań przez cały dzień była niewielka.

Wprawdzie WIG20 zyskał symboliczne 0,1%, a mWIG40 odnotował równie marginalną stratę, ale emocji na warszawskim parkiecie dostarczyły małe spółki. sWIG80 spadł o 2,8%, co było w olbrzymiej części skutkiem przeceny XTB o 31,3% po publikacji wstępnych wyników za 2Q2020, które wbrew oczekiwaniom części inwestorów, przede wszystkim detalicznych, okazały się niższe niż w pierwszym kwartale – zysk netto wyniósł wciąż imponujące 117 mln zł. Najważniejszy od niedawna komponent indeksu i niemal pewny kandydat do mWIG-u pociągnął za sobą wiele spośród najbardziej rozgrzanych ostatnio spółek, m.in. Ryvu, TIM czy Cormay. Sygnał ostrzegawczy dostali też inwestorzy w najbardziej ostatnio kontrowersyjnej spółce na GPW, czyli Biomedzie Lublin, którego wycena wzrosła o kolejne 3,8%, znajdując się tym samym jednak niemal 18% poniżej dziennych maksimów.

J. Powell po raz kolejny dał rynkowi to, czego od niego oczekiwano. Podczas wczorajszej konferencji prezes Fed zauważył zagrożenia, które dla amerykańskiej gospodarki stworzyła kolejna fala epidemii w czerwcu i lipcu, sugerując możliwość dalszych działań we wrześniu, gdy jej wpływ będzie łatwiejszy do oszacowania. Jedyną istotniejszą „twardą” informacją było wydłużenie okresu utrzymywania dolarowych linii swapowych dla dziewięciu banków centralnych do końca 1Q2021. Zapowiedź użycia „pełnego wachlarza narzędzi” i utrzymywania stóp na bliskich zeru poziomach tak długo, jak długo będzie trzeba (co rynek rozumie jako lata) umożliwiła S&P500 wzrost o 1,2%, a NASDAQ-owi o 1,4%. Potencjalnie równie istotnym skutkiem konferencji były nowe tegoroczne dołki dolara (kurs EURSD przekroczył 1,18), ale do momentu udanej obrony poziomu 1,1750 po porannej aprecjacji amerykańskiej waluty jest jeszcze zbyt wcześnie, by ten kluczowy poziom uważać za nowe wsparcie. Sygnałem do ostrożności jest zachowanie złota, które pomimo sprzyjającego otoczenia nie wybiło wtorkowych szczytów (1980 USD/ou.).

Lekkie wzrosty w Azji pozostawiają niedosyt, znajdując jednak uzasadnienie m.in. w rekordowych przyrostach infekcji COVID w Indiach i Australii i rozprzestrzenianiu się nowych ognisk w Wietnamie. Kontrakty futures na amerykańskie indeksy znajdują się na niewielkich minusach, a sesja w Europie prawdopodobnie rozpocznie się blisko wczorajszego zamknięcia, a nie na poziomach, które sugerowały wczorajsze zwyżki w USA. Widzimy w tym m.in. efekt, o którym mówiliśmy na początku lipca – znacząca aprecjacja euro staje się czynnikiem negatywnym z perspektywy unijnych rynków akcji. Dzisiejszy dzień będzie najważniejszym w tym sezonie wynikowym, ale Alphabet, Amazon, Apple i Facebook podadzą wyniki po sesji. Przed otwarciem zrobią to m.in. Mastercard i Procter&Gamble.

Kamil Cisowski

Dyrektor Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego

Dom Inwestycyjny Xelion

Powiązane tematy

Komentarze