Informacje

Zdjęcie ilustracyjne / autor: fot. Pixabay/Pexels
Zdjęcie ilustracyjne / autor: fot. Pixabay/Pexels

TYLKO U NAS

Zarabiać na grach? Tylko jak? Oni znaleźli rozwiązanie!

Arkady Saulski

Arkady Saulski

dziennikarz Gazety Bankowej, członek zespołu redakcyjnego wGospodarce.pl, w 2019 roku otrzymał Nagrodę im. Władysława Grabskiego przyznawaną przez Narodowy Bank Polski najlepszym dziennikarzom ekonomicznym w kraju

  • Opublikowano: 24 stycznia 2024, 20:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Branżą gier to przede wszystkim wielkie pieniądze, jednak okazuje się, że same dochody ze sprzedaży już nie wystarczają wielkim koncernom.

Światowy gaming jest w tej chwili gigantyczną gałęzią rozrywki, wartą (według danych Grand View Research) 242,39 mld dolarów! Ogromna część tej kwoty to, rzecz jasna, sprzedaż nowych tytułów, ale twórcy od lat sięgają też po inne sposoby czerpania dochodów z wirtualnej rozrywki.

Nie tylko sprzedaż

Patrząc na polski rynek gier bez wątpienia można stwierdzić, że król jest jeden i jest nim CD Projekt RED, ze swoimi seriami gier o Wiedźminie i Cyberpunkiem 2077. Hity te do końca 2022 roku dały CDPR łącznie 953 miliony złotych! I choć nie mamy jeszcze oficjalnych danych za rok 2023 można śmiało uznać, że premiera dodatku do CP2077, Phantom Liberty, tylko zwiększy te liczby.

CZYTAJ TEŻ: Ukraińscy hakerzy oślepili rosyjski system kosmiczny

A jednak CDPR jest firmą, która dochody czerpie w sposób niezwykle konserwatywny jak na branżę, zarabiając tylko na sprzedaży swoich gier! Polacy nie tylko nie sprzedają małych dodatków DLC (te rozdają za darmo), ale nie zawierają w swoich produkcjach mikrotransakcji - powszechnych na obecnym rynku. I choć trudno orzec czy ten trend utrzyma się w przyszłości, na obecną chwilę nasi rodacy z tych kontrowersyjnych metod monetyzacji swoich gier nie korzystają.

Chcesz więcej gry? Płać!

Skoro wspomnieliśmy tu o dodatkach DLC (downloadable content) to były one stosunkowo najwcześniejszą metodą monetyzacji produkcji, poza, rzecz jasna, sprzedażą samych gier. Sięgają korzeniami pierwszej dekady lat dwutysięcznych budziły wtedy wielki opór. Czym jest DLC? To drobne, wirtualne dodatki do gier, które gracze mogą nabyć za pieniądze. DLC to zazwyczaj przedmioty kosmetyczne, czasem sprzęt dla postaci czy małe zadania.

CZYTAJ TEŻ: Do tego kraju przybywa najwięcej Ukraińców!

Kontrowersje, które wywołało wprowadzenie DLC nie wiązały się z samą praktyką, co podejrzeniem iż twórcy okrajają swoje gry z zawartości tylko po to by po premierze sprzedawać ją jako DLC. I choć nigdy nie zdołano żadnemu koncernowi tego udowodnić wprost praktyka ta budziła opór przez wiele lat.

Dziś jednak DLC jest czymś normalnym wręcz pożądanym przez odbiorców, pragnących nowości w grze długo po premierze.

Gra jako usługa

To o wiele bardziej kontrowersyjny temat: gry jako usługi teoretycznie miały być produkcjami utrzymywanymi przy życiu długo po premierze. Nie chodziło tu tylko o dodatki DLC ale też zmiany w bazowej grze czy ciągłe monitorowanie aktywności graczy, celem dostarczania im nowej zawartości.

Niestety, choć zjawisko to dalej występuje, to model ten jest coraz mniej opłacalny dla koncernów. Owszem, wypuszczone w tym modelu Diablo IV zarobiło (o zgrozo!) 666 milionów dolarów w pierwsze pięć dni od premiery, jednak pozostałe duże produkcje raczej nie są już tworzone według tego wzorca. Dlaczego? Cóż - D4 to produkcja giganta jakim jest Activision Blizzard, firmy mającej zasoby do ciągłego monitorowania rozgrywek i regularnych zmian i poprawek. Jednak nie każde studio dysponuje tego typu środkami a model gier jako usług wymaga potężnych nakładów.

Przekonało się o tym polskie studio People Can Fly, które musiało zakończyć wspieranie swojej gry Outriders już po dwóch latach od premiery - model ten był dla naszych rodaków zbyt kosztowny, zaś sama gra nie zebrała wystarczającej popularności.

Modele, broń i inne drobiazgi

Dosłownie na dniach poinformowano, że popularny Counter Strike przechodząc na model free to play okazał się dla swych twórców - studia Valve - strzałem w dziesiątkę!

Najpopularniejsza esportowa strzelanka mogła zarabiać krocie w klasycznym, płatnym modelu, jednak decyzja studia sprawiła, że po tytuł sięgnęło jeszcze więcej odbiorców. Jak więc Valve zarabia na popularnym CS?

Przede wszystkim sprzedaje proste przedmioty kosmetyczne czy kamuflaże na broń. Te „schodzą” po kilka euro, jednak cieszą się tak dużą popularnością, że Valve, według danych cytowanych przez portal EndGame.pl tylko w ubiegłym roku zarobiło na nich… miliard dolarów!

CZYTAJ: Gigantyczne kwoty zostawione w CS: Tak wydają gracze!

Czy przyszłość spoczywa więc w modelu free to play z płatnymi gadżetami? To prawdopodobne, ale jak wiemy po krótkiej przygodzie z gamingowym NFT koncerny stale wymyślają nowe sposoby na zarobek na swoich grach. I nie ma w tym nic złego - przynajmniej dopóki na monetyzacji nie cierpi najważniejsze, czyli sama rozgrywka!

gry online/ Grand View Research/ gram.pl/ EndGame.pl/ as/

Powiązane tematy

Komentarze