Niby loty bez ograniczeń, ale kryzys tuż, tuż
Jeśli blokada Cieśniny Ormuz utrzyma się, w ciągu kilku tygodni Unii może brakować paliwa lotniczego. Dlatego Bruksela stawia na import z USA i zezwoli liniom lotniczym na większe tankowanie tańszego paliwa.
Po tym, jak tysiące połączeń zniknęło z rozkładów europejskich linii lotniczych w ostatnich tygodniach, Komisja Europejska stara się przygotować branżę na kryzysową sytuację, choć kolejne komunikaty i opinie komisarzy mają nie zbudzać obaw. Fakty są jednak takie, że blokada Cieśniny Ormuz na skutek wojny na Bliskim Wschodzie mocno ograniczyła dostawy paliwa lotniczego z tego regionu do Europy, a było to jedno z głównych źródeł zaopatrzenia. Rośnie import z USA, lecz obawy pozostają.
Dziś Komisja Europejska ma przedstawić wytyczne dla linii lotniczych na wypadek kryzysu. Wprawdzie oficjalny komunikat z wczorajszego spotkania unijnej Grupy Koordynacyjnej ds. Ropy Naftowej brzmi uspokajająco, to kolejne tygodnie mogą przynieść zmianę na gorsze.
Obecnie w UE nie występują niedobory paliwa, w najbliższych tygodniach mogą pojawić się regionalne ograniczenia dostaw, jeśli blokada dostaw ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz nie zostanie rozwiązana
– czytamy na stronie KE.
Wcześniej światowe media informowały, że władze unijne mogą zgodzić się, by samoloty zabierały więcej paliwa. Obecnie bowiem linie lotnicze muszą uzupełniać paliwo na lotniskach na terenie Unii i nie mogą przywozić nadwyżek tańszego paliwa z innych miejsc. Gdyby te przepisy zawieszono, to bilety nie powinny radykalnie drożeć.
Przypomnimy, że izraelsko- amerykański atak na Iran doprowadził do wywindowania cen ropy i gazu oraz paliwa, zwłaszcza że w odpowiedzi Teheran zablokował transport przez Ormuz. Paliwo lotnicze, od importu którego Unia jest uzależniona także drastycznie zdrożało (o ok. 80 proc.)
(Oprac. AŁ)
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.