Informacje

Emmanuel Macron / autor: Wikimedia Commons
Emmanuel Macron / autor: Wikimedia Commons

Macron tym razem pod obstrzałem Teheranu

Zespół wGospodarce

Zespół wGospodarce

Portal informacji i opinii o stanie gospodarki

  • 3 listopada 2019
  • 20:58
  • 1
  • Tagi: Emmanuel Macron polityka Teheran USA Iran
  • Powiększ tekst

Najwyższy irański przywódca duchowo-polityczny ajatollah Ali Chamenei skrytykował w niedzielę prezydenta Francji Emmanuela Macrona za próby zaaranżowania rozmów między USA i Iranem. Macron jest naiwny albo zmówił się z władzami w Waszyngtonie - ocenił.

Francuski prezydent, który mówi, że spotkanie zakończy wszystkie problemy między Teheranem i Ameryką, jest albo naiwny, albo jest w zmowie z Ameryką - powiedział ajatollah, cytowany przez państwową telewizję irańską.

Wcześniej w niedzielę Chamenei wskazał:

Jedynym sposobem na zablokowanie wpływów Ameryki jest zakaz jakichkolwiek rozmów z Ameryką. Oznacza to, że Iran nie ulegnie jej presji. Ci, którzy wierzą, że negocjacje z wrogiem rozwiążą nasze problemy, w 100 procentach się mylą.

Macron, który zabiega o złagodzenie napięć w relacjach amerykańsko-irańskich, dążył do zaaranżowania spotkania między prezydentami Iranu i USA, Hasanem Rowhanim i Donaldem Trumpem, na marginesie sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ we wrześniu w Nowym Jorku.

Trump nie wykluczał wówczas, że mimo napiętych stosunków z Iranem może spotkać się z Rowhanim.

Rowhani powiedział jednak w Nowym Jorku, że przed jakimkolwiek spotkaniem przywódców Trump powinien najpierw podjąć działania, które umożliwią odbudowę zaufania w relacjach obu krajów. Na początku października Rowhani ocenił, że plan rozmów zaprezentowany Stanom Zjednoczonym i Iranowi przez prezydenta Francji jest generalnie do przyjęcia dla jego kraju. Dodał, że jego Iran otwarty na rozmowy z USA i jest gotów na „owocne negocjacje”.

Relacje na linii Waszyngton-Teheran są napięte od czasu wyjścia USA z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw z Iranem z 2015 r., a do wzmożenia napięcia doszło po niedawnych atakach na instalacje naftowe w Bukajk i Churajs na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Przyznał się do nich wspierany przez Iran rebeliancki ruch Huti, walczący w Jemenie z siłami rządowymi; te z kolei wspiera koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Według władz USA i Arabii Saudyjskiej za atakami stoi Iran, który temu stanowczo zaprzecza. (PAP)/gr

Komentarze