Informacje

zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay
zdjęcie ilustracyjne / autor: Pixabay

Polskie stanowisko w sprawie OZE: mniej ambicji, więcej realizmu

Agnieszka Łakoma

Agnieszka Łakoma

dziennikarka portalu wGospodarce.pl, publicystka miesięcznika "Gazeta Bankowa", komentatorka telewizji wPolsce.pl; specjalizuje się w rynku paliw i energetyce

  • Opublikowano: 22 maja 2023, 19:00

  • 0
  • Powiększ tekst

Polska jest przeciwna drastycznemu zwiększeniu w unijnym bilansie udziału źródeł odnawialnych, którego oczekują Europarlament i Komisja Europejska

Chodzi o dyrektywę unijną, która wyznaczy nowy cel udziału odnawialnych źródeł (OZE) w końcowym zużyciu energii brutto w całej Wspólnocie. Do tej pory wynosił 32 proc. do roku 2030. Komisja Europejska zaproponowała najpierw 40 proc., a europosłowie poszli jeszcze dalej - domagając się, by za 7 lat 45 proc. energii pochodziło z OZE Ostateczne stanęło na limicie 42,5 proc. Jak bardzo jest znaczący, świadczy fakt, że w 2021 r. energia odnawialna stanowiła 21,8 proc. zużywanej w UE (według Eurostatu).

CZYTAJ TEŻ: Ceny energii muszą być akceptowalne

CZYTAJ TEŻ: Gaz mocno w dół

Choć cel jest ogólnounijny, a nie indywidualny dla każdego państwa członkowskiego, to i tak dla naszego kraju stałby się dużym wyzwaniem, zwłaszcza że odnosić się ma nie tylko do elektroenergetyki ale także ciepłownictwa czy transportu. Natomiast w opinii Brukseli pomysł na „więcej OZE” wpisuje się w plany dekarbonizacji i przyśpieszenia tempa redukcji emisji czyli politykę klimatyczną - Fit for 55 i strategię REPower EU.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska uważa, że cele wyznaczone dla unii powinny opierać się „przede wszystkim na realnej ocenie technicznych możliwości ich wdrażania, a nie wyłącznie na politycznych ambicjach”. Poza tym Bruksela powinna „brać pod uwagę różne możliwości i potencjały poszczególnych państw członkowskich”. W opinii, jaką otrzymaliśmy z ministerstwa, czytamy, że „realizacja zobowiązań wiąże się z ogromnymi wysiłkami organizacyjnymi i nakładami, a często wyższe tempo rozwoju nie jest możliwe z przyczyn technicznych”.

Resort Klimatu obawia się także, że cele narzucone dyrektywą mogą zagrozić stabilności dostaw energii w kraju, a „brak prądu” oznaczałby gigantyczne koszty gospodarcze i społeczne. Wskazuje również na fakt, że czyste i jednocześnie elastyczne źródła wytwórcze oraz technologie magazynowania energii nie są dostatecznie rozwinięte.

W ocenie ministerstwa z powodu nadzwyczajnej sytuacji wywołanej rosyjską inwazją na Ukrainę i „pogłębiający się kryzys energetyczny” priorytetem rządów państw członkowskich UE powinna być „ochrona odbiorców końcowych przed drastycznie rosnącymi cenami paliw i nośników energii”. Ministerstwo przypomina także, że już w trakcie negocjacji dyrektywy przedstawiciele polskiego rządu wielokrotnie mówili, jak ważne są obecnie kwestie bezpieczeństwa energetycznego.

CZYTAJ TEŻ: Rosja sieje zamęt w niemieckim rządzie

Pomimo negatywnej oceny nowego celu dla OZE „Polska jest świadoma konieczności możliwie jak najszybszej rezygnacji ze spalania węgla i kierunkowo popiera założenia transformacji w kierunku źródeł zeroemisyjnych”.

Jednocześnie w polskim bilansie energetycznym udział elektrowni wiatrowych i słonecznych „wzrasta od kilku ostatnich lat w niezwykle dynamicznym tempie”. W marcu b.r – jak podaje MKiŚ - w naszym kraju źródła odnawialne miały moc prawie 24 GW, co stanowi ok. 40 proc. ogółu (mocy) przyłączonych do polskich sieci. Równocześnie OZE wyprodukowały niemal 28 proc. potrzebnej energii czyli o blisko 10 proc. więcej niż rok wcześniej. Ministerstwo podaje, że rozwój tego sektora „zapewnia rekordowe niemal 120 tysięcy miejsc pracy w 2021 roku, w tym niemal 60 tys. w sektorze fotowoltaiki”.

Agnieszka Łakoma

Powiązane tematy

Komentarze