Analizy

Fot.Drella/sxc.hu
Fot.Drella/sxc.hu

Byki nie wykorzystały sprzyjającej sytuacji technicznej

źródło: Maciej Szmigel, analityk giełdowy ING Securities

  • Opublikowano: 24 lipca 2014, 09:08

  • Powiększ tekst

Byki nie wykorzystały sprzyjającej sytuacji technicznej oraz dobrych nastrojów na świecie i zamiast dalszej wspinaczki wykonaliśmy wczoraj krok w tył. Głównym winowajcą jest PKN Orlen. Przewaga techniczna nadal jest po stronie popytu, ale jeśli jednoznacznie pozytywny układ wykresu ma się utrzymać, dzisiaj powinniśmy wrócić do wzrostów.

PKN zaszkodził

Po zwycięskim dla byków wtorku i wyjściu górą z obszaru tygodniowej konsolidacji, wczoraj można było liczyć na kontynuację podejścia. Zwłaszcza, że dobra atmosfera zewnętrzna do tego zachęcała. Sesja pokazała jednak, że zachowanie rynku nigdy nie jest oczywiste. Warszawskim bykom zaszkodził opublikowany o poranku słaby raport PKN Orlen. Pod jego wpływem walory naftowej spółki zamknęły się na blisko 6% minusie, ciągnąc w dół indeks i kontrakty oraz psując nastroje na całej giełdzie. Efekt był taki, że po niezłym otwarciu (2380pkt.) rynek zaczął się stopniowo obsuwać i popyt bronić musiał wtorkowych zdobyczy. W krytycznym momencie bykom z pomocą przyszła Wall Street i linia krótkoterminowych wzrostów (wykres intra), redukując straty na finiszu (2370pkt.).

Niepewnie, ale ze wskazaniem na byki

Zamknięcie wypadło na górnej granicy wcześniejszej konsolidacji i układ techniczny nie jest jednoznaczny. W tej chwili przewaga nadal jest po stronie byków, choć to szybko może się zmienić. W ocenie sytuacji pomocna może okazać się szybka kreska trendowa definiująca krótkoterminowy ruch wzrostowy (obecnie ok. 2362pkt.). Jej utrzymanie i szybkie odbicie w górę zachowa pozytywne przesłanie wtorku, podtrzymując pozytywny scenariusz przyszłości. Naturalnym celem byłby wtedy test dłuższej, spadkowej linii trendu przecinającej właśnie poziom 2400pkt. Ta potyczka może zaś być rozstrzygająca dla postrzegania i dalszych losów dwutygodniowego umocnienia, wskazując czy jest ono jedynie chwilowym odreagowaniem czy też definitywną zmianą kierunku.

Globalną koniunkturą nasze byki nie mogą się tłumaczyć. Amerykańskie indeksy konsekwentnie śrubują rekordy hossy, a i Europa przetrawiła już geopolityczne zawirowania z zeszłego tygodnia i na parkiety zaczyna powracać ostrożny optymizm. Wczoraj jako jedni z nielicznych zaleźliśmy się po czerwonej stronie.

W cieniu PMI

Płaska sesja w Stanach nie jest wskazówką i początek będzie raczej neutralny. Dość szybko rynki rozruszać mogą jednak wstępne odczyty indeksów PMI dla największych gospodarek eurolandu i całej strefy euro, które decydować mogą o pierwszej połowie notowań.

Pod względem technicznym czekać będziemy na rozwiązanie wczorajszego dylematu. Wariant optymistyczny to utrzymanie przewagi popytu i kontynuacja umocnienia. Pierwszym pozytywem byłoby podniesienia jego maksimów (2380pkt), większym przebicie się przez opory w strefie 2384-2390pkt. (połowa zniesienia czerwcowych spadków). Scenariusz negatywny (i na ten moment mniej prawdopodobny) to odwrót do wnętrza konsolidacji i złamanie linii wzrostów. To anulowałoby wtorkowe osiągnięcia i byłoby zachętą do kontry ze strony podaży. Na celowniku niedźwiedzi znalazłoby się wtedy kluczowe wsparcie przy 2341pkt., które broni wzrostowego odbicia.

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych