TYLKO U NAS
Produkcja aut jak w 1954 roku
Tak źle jeszcze nie było – koncern Stellantis w zeszłym roku wyprodukował we Włoszech tyle samochodów osobowych, co … 71 lat temu.
Problemy we Włoszech, które przez dekady jak Niemcy słynęły z zakładów motoryzacyjnych, w ostatnich latach tylko narastają, a ubiegły rok – jeśli wierzyć informacjom przedstawionym przez związkowców, a ujawnionym przez agencję Reuters – był wyjątkowo słaby. Z taśm montażowych zjechało w ogóle o 20 procent mniej samochodów niż w 2024 roku, a gdy chodzi o wytwarzanie aut osobowych, to dane są wręcz druzgocące. Fabryki dostarczyły na rynek tylko 213,7 tysięcy tych modeli czyli tyle ile w … 1954 roku, a zatem produkcja spadła o blisko jedną czwartą.
Sytuacja branży jest w ostatnich latach w Unii Europejskiej w ogóle bardzo trudna. Z jednej strony wymagania i przepisy narzucone przez władze w Brukseli a zakładające powszechną elektryfikację w ramach polityki ratowania klimatu, wymusiły na firmach olbrzymie i kosztowne inwestycje w zmianę profilu produkcji, zaś z drugiej – zainteresowanie zakupem elektryków w UE nie jest tak duże, jak popyt wpisany do prognoz unijnych decydentów. Dodatkowo europejskie koncerny zmagają się z chińską konkurencją, której nie ograniczyła nawet znacząca podwyżka ceł. Chińskie firmy mają niższe koszty produkcji, w tym tańszą energię, a przez to mogą zaoferować samochody po niższych cenach.
Europejskie fabryki mają w tym roku dostarczyć na rynek modele elektryków miejskich, a formalnie wsparcie w tym zakresie oferuje także Komisja Europejska. Stellantis nie jest jedynym koncernem z problemami, stąd i obawy związkowców o zachowanie miejsc pracy. Także gigant – Volkswagen realizuje plan restrukturyzacji i zwolnień w swoich niemieckich fabrykach.
Powagę sytuacji ostatecznie musiała dostrzec także Bruksela i najpierw kilka miesięcy temu ostatecznie zgodziła się na poluzowanie wymogów dotyczących redukcji emisji wobec producentów samochodów, tak by mieli korzystniejszy (nie jednoroczny ale w cyklu trzyletnim) system rozliczeń. Zaś pod koniec ubiegłego roku władze unijne uznały, że zakaz rejestracji nowych aut spalinowych w 2035 roku jest zbyt rygorystyczny i dopuszczalne mają być m.in. hybrydy. Zatem zamiast 100 proc. redukcji emisji w 2035 r. ma być to poziom 90 proc.
Agnieszka Łakoma
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Pamiętaj, możesz oglądać naszą telewizję na wPolsce24. Buduj z nami niezależne media na wesprzyj.wpolsce24.