Informacje

Awers złotej monety okolicznościowej NBP o nominale 500 zł, wyemitowanej w 2018 roku / autor: materiały prasowe NBP
Awers złotej monety okolicznościowej NBP o nominale 500 zł, wyemitowanej w 2018 roku / autor: materiały prasowe NBP

TYLKO U NAS

Polska specyfika

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • Opublikowano: 21 grudnia 2020, 09:30

  • 0
  • Powiększ tekst

Kompas pozwala nam się zorientować, w którą stronę iść, by podążać w obranym przez nas kierunku. Używamy go zatem, aby się nie zgubić i nie pójść fałszywą drogą. Co więcej, dzięki niemu, znając kurs innych, możemy przewidzieć, czy nie dojdzie do kolizji. Dlatego warto przedstawiać nasz polski kompas 2020 r. - rozpoczyna swój tekst na łamach rocznika „Polski Kompas 2020” prof. SGH dr hab. Grzegorz Szulczewski, Zakład Filozofii Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

Na nim zaznaczone są nasze wartości. One pozwalały nam przetrwać wszelkie usiłowania wymazania nas z historii w postaci różnych form mniej lub bardziej brutalnych prób włączenia w obce nam struktury państwowe czy ponadpaństwowe. Były więc próby aneksji w postaci zaborów czy też budowy na naszych terenach „światowego państwa proletariatu” albo „związku państw demokracji ludowej”. Zawsze też, co należy przyznać ze smutkiem, istnieli w naszym kraju zwolennicy takiego obrotu rzeczy. Z drugiej strony, co pocieszające, na szczęście byli w mniejszości.

Dla większości z nas jedną z naczelnych naszych wartości jest wolność, która w naszym przekonaniu może się spełniać jedynie w ramach niepodległego państwa. I tu dochodzimy do naszej odmienności w stosunku do państw starej Unii, w przybliżeniu EWG. Nigdy nie przeżyły one próby wymazania z historii i realizacji planu totalnego wyniszczenia czy zniewolenia ludności. Co więcej, z kolei nasza państwowość czy walka o nią nie wiązały się w większości przypadków ze zniewoleniem innych, z aneksją ich terenów; nie mieliśmy też eksploatowanych do granic kolonii.

W tej sytuacji z perspektywy naszego doświadczenia wszelkie zapędy budowy jednolitych struktur europejskich zawsze będą oceniane ze względu na stopień możliwości zachowania w ich ramach naszej suwerenności. Za jej sprawą czujemy, że jesteśmy u siebie i możemy rozwijać swoje życie w tradycyjnych formach wspólnoty, jak rodzina i państwo narodowe. Niestety to stanowi jeden z punktów zapalnych we współczesnej UE. Nazywani jesteśmy, najłagodniej, konserwatystami, ale też bez ogródek nacjonalistami.

Zrozumieć te reakcje powinniśmy dlatego, że dla większości świadomych obywateli krajów starej Unii o własnej historii lepiej zapomnieć, nie ma także co dalej myśleć w kategoriach narodowych. Kiedy bowiem w nich myślano, dochodziło do zbrodni przeciwko zarówno innym, jak i własnej społeczności i dlatego jak najszybciej należy oprzeć się na idei unifikacyjnej integracji, w której de facto władzę sprawowałyby Niemcy i Francja. Wspiera to przeświadczenie postanowienie realizacji idei społeczeństwa otwartego, w którym nie ma miejsca na wspólnotę narodową. Jedną z konsekwencji jej przyjęcia jest polityka otwartych granic i uczynienie ze spraw obyczajowych jednego z najważniejszych problemów. Stąd tak zajadłe ataki ze strony prasy, szczególnie niemieckiej i polityków paneuropejskich.

Jednak też każdy artykuł, szczególnie w niemieckim dzienniku „Die Welt”, wiodącej gazecie nas atakującej, kończy się głosowaniem nad akceptacją jego treści i głosami czytelników. Otóż, co bardzo optymistycznie, mimo od lat uprawianej propagandy przeciwko naszym przemianom utrwalającym naszą tożsamość narodową większość niemieckich czytelników ocenia te artykuły bardzo negatywnie i w e-mailach do redakcji tłumaczy, że każdy naród ma prawo do własnej drogi rozwoju w ramach EU. Co więcej, z badań, i to niemieckich, wynika, że ponad połowa Niemców ma do nas bardzo przyjazny stosunek.

Coraz bardziej jest zatem widoczne, że klasa polityczna i dziennikarze mają odmienne zdanie od opinii większości obywateli własnych krajów, kształtowanej na podstawie osobistych doświadczeń bezpośrednich kontaktów z nami, i to nie tylko turystycznych. Dochodzi do nich bowiem również przy obsłudze zagranicznych klientów, a także w pracy w firmach zagranicznych działających w Polsce i polskich za granicą. Dobrym tego przykładem są banki.

Kiedy przeglądamy aktualny ranking przodujących pod względem zatrudnienia pracowników banków w Polsce, to widzimy, jak daleko sięga codzienna europejska współpraca w dziedzinie bankowości. Oprócz banków z kapitałem większościowym polskim, takich jak PKO BP, Pekao SA czy Alior Bank, w pierwszej dziesiątce banków zatrudniających najwięcej pracowników w Polsce mamy te z większościowym kapitałem zagranicznym: Santander BP, którego właścicielem jest Banco Santander – Hiszpania, ING Bank Śląski, którego właścicielem jest ING Bank – Holandia, mBank, którego właścicielem jest Commerzbank – Niemcy, BNP Paribas, którego właścicielem jest BNP Paribas – Francja, Bank Millennium, którego właścicielem jest BCP – Portugalia, Getin Noble Bank, którego właścicielem jest LC Corp BV – Holandia, i zamyka tę listę dziesięciu banków o największym zatrudnieniu bank Crédit Agricole, którego właścicielem jest Crédit Agricole – Francja. W tych bankach pracuje z górą 50 tys. bankowców, którzy często na co dzień współpracują ze swymi kolegami z zagranicznych centrali czy innych oddziałów z innych krajów europejskich. A dodajmy do tego jeszcze liczbę pracowników polskich placówek bankowych za granicą, jak dla przykładu oddziału PKO BP w Frankfurcie nad Menem. Istnieje również, nie licząc obywateli Ukrainy, prawie 450-tysięczna grupa klientów zagranicznych, w dużej mierze ze starej Unii. Nawet Bank Pekao otrzymał nagrodę magazynu Global Finance, i to po raz ósmy, w kategorii Best Sub-Custodian Bank.

Jeśli więc podsumujemy całą działalność naszych bankowców w Polsce i za granicą, zobaczymy skalę kontaktów z innymi obywatelami Europy.

Praca naszych bankowców jest oceniana przez zagranicznych pracodawców i centrale dobrze, a nawet bardzo dobrze. Pamiętamy, że w dobie poprzedniego kryzysu to ING Bank Śląski przyczynił się do wyjścia swej zagranicznej centrali z tarapatów, i należy życzyć sobie, by teraz nasze banki wypadły jak najlepiej w przezwyciężaniu pandemicznego kryzysu. Miejmy też nadzieję, że skoro Commerzbank, którego zarząd nazwał ostatnio mBank „cennym składnikiem aktywów” i go w końcu nie sprzedał, powróci do innowacyjnego projektu Copernicus, a mianowicie stworzenia ultranowoczesnego, paneuropejskiego banku.

Ta codzienna działalność naszych bankowców na pewno przyczynia się także do kształtowania dobrej opinii o nas mimo wszelkich usiłowań silnego antypolskiego lobby w Europie, szczodrze zasilanego finansowo.

Pozostają zatem solidna praca i tłumaczenie, na czym polega specyfika naszego polskiego kompasu.

Można przecież być, jak pokazuje nasza bankowość, Polakiem, Niemcem, Francuzem, Hiszpanem czy Portugalczykiem i współpracować, w ostateczności dla dobra Europy.

Prof. SGH dr hab. Grzegorz Szulczewski, Zakład Filozofii Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

Tekst prof. Grzegorza Szulczewskiego został opublikowany w elektronicznym wydaniu „Polskiego Kompasu 2020” dostępnym bezpłatnie do pobrania na stronie www.gb.pl a także w aplikacji „Gazety Bankowej” na urządzenia mobilne

»» Pobierz teraz bezpłatnie PDF „Polskiego Kompasu 2020”:

GB.PL - KLIKNIJ TUTAJ

PUBBLUU.COM - KLIKNIJ TUTAJ

GOOGLE PLAY - KLIKNIJ TUTAJ

APPLE APP STORE - KLIKNIJ TUTAJ

HUAWEI APP GALLERY - KLIKNIJ TUTAJ

Okładka Polskiego Kompasu / autor: Fratria
Okładka Polskiego Kompasu / autor: Fratria

Polecamy i zachęcamy do lektury tego wyjątkowego rocznika

»» O roczniku „Polski Kompas 2020” i nagrodach Polskiego Kompasu czytaj tutaj:

Premiera rocznika Polski Kompas 2020

Nagrody Polskiego Kompasu przyznane

UWAGA OD REDAKCJI: wszystkie teksty zamieszczone w roczniku „Polski Kompas 2020” zostały przygotowane przez autorów i nadesłane do redakcji do 5 września 2020 roku

Wiadomości Google

Kliknij Obserwuj i bądź na bieżąco!

Powiązane tematy

Komentarze