Informacje

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości / autor: Andrzej Wiktor
Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości / autor: Andrzej Wiktor

TYLKO U NAS

Polski kompas zamiast cudzych kamieni milowych

Gazeta Bankowa

Gazeta Bankowa

Najstarszy magazyn ekonomiczny w Polsce.

  • Opublikowano: 9 grudnia 2022, 10:30

  • Powiększ tekst

Europa ma dziś problem. Z sobą. Jej przyszłość zależy od tego, czy postawi na wolność czy dyktat, solidarność czy egoizm. Wybór zdecyduje o przyszłym ładzie. W wymiarze politycznym i gospodarczym. Naszą rolą jest na niego wpływać. Mamy ku temu możliwości i potencjał – napisał na łamach rocznika „Polski Kompas 2022” Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości

Polska stała się dziś frontowym państwem Unii Europejskiej. Nie tylko ze względu na swoje strategiczne położenie i zaangażowanie w związku z wojną w Ukrainie. Także dlatego, że stając po stronie wolności i solidarności, równości i demokracji, broni podstawowych wartości, które legły u podstaw powołania europejskiej wspólnoty.

Ich braki obnaża wojna w Ukrainie. Jest najpoważniejszym, ale nie pierwszym kryzysem, który pokazuje zgubne konsekwencje egoistycznej polityki największych unijnych państw. Europejska gospodarka nie miałaby gazowej pętli na szyi, gdyby nie geszefty Niemiec z Rosją przy budowie gazociągu Nord Stream. Nie byłoby problemów z zaopatrzeniem w energię, gdyby nie bezrozumna polityka klimatyczna UE. Nie byłoby wcześniejszego kryzysu z uchodźcami, gdyby niemiecki rząd respektował europejskie prawo azylowe.

To wtedy premier Włoch Matteo Renzi ogłosił, że „ma dość Europy, w której rządzi Berlin”. I już wtedy wytykał rządowi w Berlinie, że niemieckie firmy prowadzą interesy z Rosją mimo nałożonych na nią sankcji. Trafił w próżnię. Celniejsze, w sensie przenośnym, okazały się rosyjskie bomby spadające na Ukrainę. Rosyjska agresja, zbrodnie i okrucieństwo postawiły zachodnich polityków pod moralną presją. Zdecydowana reakcja Ukraińców wywołała konfuzję.

Wolność

Swoją determinacją w walce z agresorem Ukraina przypomina o tak podstawowych wartościach, jak prawo każdego narodu do samostanowienia, a nie ulegania silniejszym i możniejszym. Przeczy nachalnie lansowanemu przez brukselskie elity poglądowi o schyłku państw narodowych. Ta teza jest używana jako uzasadnienie dla centralizacji i biurokratyzacji Unii Europejskiej, a w konsekwencji – budowy superpaństwa bez narodów. Ta teza jest równie fałszywa, co cyniczna. Służy zawłaszczaniu kolejnych dziedzin przez unijne organy metodą ultra vires, a więc poza kompetencjami i wbrew europejskim traktatom. Służy poszerzaniu władzy pozbawionych demokratycznej legitymacji eurokratów kosztem państw członkowskich i ich władz pochodzących z demokratycznych wyborów. Jest jednocześnie obłudną przykrywką do forsowania narodowych interesów najsilniejszych unijnych państw, zwłaszcza Niemiec.

To właśnie Niemcy budując z Rosją kolejne nitki gazociągu Nord Stream, postawiły swój ekonomiczny interes ponad polityczny interes europejskiej wspólnoty. Uderzyły w podstawy euroatlantyckiego bezpieczeństwa. Odegrały kluczową rolę we wzmacnianiu Putinowskiej Rosji i ośmielaniu jej do agresji. Nie przeszkadzało im łamanie prawa międzynarodowego przez Rosję ani jej kolejne podboje – w Czeczenii, Gruzji, w Ukrainie. Przeszkodą nie były ani rosyjskie zbrodnie wojenne, ani mordy na politycznych przeciwnikach Putina i odważnych dziennikarzach, jak Anna Politkowska.

Niemcy są moralnie odpowiedzialni za wojnę. Ciąży na nich znaczna odpowiedzialność za jej gospodarcze skutki. Nie wyciągają z tego wniosków i nie rokują poprawy. Odpowiedzią na ich brak solidarności z europejskimi partnerami jest dyktat solidarności z ich strony, czyli próba zmuszenia innych państw UE, by własnymi nadwyżkami gazu przymusowo dzieliły się z Niemcami.

Solidarność

Solidarności odmawia się jednocześnie Polsce, która wzięła na siebie ciężar pomocy humanitarnej dla prawie 3,5 mln uchodźców z Ukrainy. Wstrzymywanie przez UE pieniędzy z funduszu odbudowy jest naruszeniem porozumienia zawartego z Polską, która ten fundusz żyruje. Jest złamaniem wspólnotowych zasad i zaprzeczeniem praworządności, do której odwołuje się Unia, czyniąc z jej rzekomego łamania w Polsce pretekst do odmowy wypłaty pieniędzy.

Rzeczywiste cele finansowego szantażu wyznacza ponad setka postawionych Polsce warunków uruchomienia funduszu, nazwanych eufemistycznie „kamieniami milowymi”. Mają głównie ekonomiczny charakter. To kamienie milowe na drodze do odbierania Polsce suwerennych decyzji w tak fundamentalnych dziedzinach, jak podatki czy polityka energetyczna.

Narzucane rozwiązania, jak podatek od aut spalinowych, obciążają Polaków dodatkowymi kosztami, ale służą zagranicznym koncernom, które produkują elektryczne samochody. To samo dotyczy „kamieni” związanych z polityką energetyczną – rezygnacji z węgla, który jest naszym atutem i bogactwem, oraz oparcia energetyki na odnawialnych źródłach, które w naszym klimacie nie zapewniają stabilnych dostaw. Kolejnym „kamieniem” są dodatkowe obciążenia pracodawców związane z oskładkowaniem umów, zwiększające koszty pracy.

To kamienie u szyi, a nie – milowe. Osłabiają konkurencyjność polskiej gospodarki i prowadzą do obniżenia poziomu życia. Nie liczą się ze skutkami społecznymi, jak bezrobocie w efekcie zamykania całych gałęzi przemysłu, co – na żądanie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej – miało już spotkać kopalnię Turów. Wpychają Polskę w pułapkę średniego wzrostu, utrwalając i pogłębiając jej zależność od zagranicznych koncernów jako dostawców nowoczesnych technologii. Hamują innowacyjność i rozwój. Grożą drenażem mózgów. Próbują sprowadzić Polaków do taniej siły roboczej dla zagranicy.

Suwerenność

Dlatego wolę polski kompas niż cudze kamienie milowe. Mamy potencjał, aby odgrywać znaczącą rolę w Europie. Pod warunkiem, że na własne interesy nastawimy naszą busolę.

Jesteśmy społeczeństwem wykształconym, przedsiębiorczym i pracowitym. Udowodniliśmy, że stać nas na spektakularne osiągnięcia. W ciągu trzydziestu lat transformacji gospodarczej potroiliśmy PKB na mieszkańca, prześcigając pod tym względem wszystkie kraje na kontynencie. Dla porównania: Niemcy zwiększyły w tym czasie swój dochód na mieszkańca o 40 proc.

W przeciwieństwie do nich wykazaliśmy dalekowzroczność. Dzięki budowie gazoportu w Świnoujściu i Gazociągu Bałtyckiego jesteśmy krajem, który ma szansę w mniejszym stopniu niż inne odczuć skutki wstrzymania dostaw gazu przez Rosję. Niezależność energetyczną dają nam też olbrzymie zasoby węgla. Dzięki nim możemy mieć najtańszy prąd w Europie. Z całą pewnością byłoby tak już dziś, gdyby nie narzucona przez Unię, a forsowana przez Niemcy, polityka klimatyczno-energetyczna.

Polska pomyślnie wychodzi z największych kryzysów ostatnich lat. Najlepiej z unijnych krajów poradziła sobie z ekonomicznymi skutkami pandemii. Była w pierwszym kwartale 2022 roku najszybciej rozwijającą się gospodarką UE. Odgrywa strategiczną rolę w czasie wojny w Ukrainie. Jest dużym i ważnym państwem o olbrzymim potencjale, bez którego Europa nie upora się ze swoimi problemami.

Polska chce działać razem z Europą i we wspólnym europejskim interesie – w myśl fundamentalnych zasad, które sformułowali ojcowie założyciele zjednoczonej Europy: „Drogą działań stwarzających prawdziwą solidarność oraz zakładając wspólne podstawy pod rozwój ekonomiczny”. O te zasady dziś się upominamy. Od ich respektowania zależy wspólna pomyślność.

Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości

Tekst napisany w sierpniu 2022 r. został opublikowany 11 października w elektronicznym wydaniu „Polskiego Kompasu 2022” dostępnym bezpłatnie do pobrania na stronie www.gb.pl a także w aplikacji „Gazety Bankowej” na urządzenia mobilne

»» Pobierz teraz bezpłatnie PDF „Polskiego Kompasu 2022”:

GB.PL - KLIKNIJ TUTAJ

Okładka rocznika Polski Kompas 2022 / autor: Fratria
Okładka rocznika Polski Kompas 2022 / autor: Fratria

GOOGLE PLAY - KLIKNIJ TUTAJ

APPLE APP STORE - KLIKNIJ TUTAJ

Powiązane tematy

Zapraszamy do komentowania artykułów w mediach społecznościowych